poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Przeczytajcie, to ważne

Zawiesiłam watahę nie dla tego, że nikt się nią nie interesował- tylko dla tego że nie miałam już czasu jej prowadzić. Obowiązki gimnazjalistki przeważały mnie i watahę zostawiłam. Coraz więcej osób chciało się zapisać, a ja miałam coraz mniej czasu, więc już wiadomo jaki był powód. Dużo nauki (jak chyba zapomnieliście, że pochodze z Niemiec). A tak że dużo obowiazków domowych. Teraz mam więcej czasu!


Pozdro:)

niedziela, 5 sierpnia 2012

( Od Shadow i Luny) Potwór z klifu

(Shadow)
Ja razem z Luną poszliśmy sprawdzić jak głęboki jest klif.
Kiedy przyszliśmy spytałam się o coś Luny
Luna może ty polecisz i mi powiesz jaki jest głęboki klif-zapytałam
Dobra-odpowiedziała
Szybko wyskoczyłą i rozwarła skrzydła już jej nie było widać.
Czekałam sobie myślałam że już nie przyjdzie nagle dobiegł z dołu jęk pomyślałam że coś się jej stało.Nie wiedziałam co mam robić zrobiłam to co słuszne.
Schodzę -powiedziałam
Złapałam się początku klifu i schodziłam.Każdy ruch mojego ciała był bliski spadnięcia
Jakoś sobie poradzę-pomyślałam
W końcu na coś stanęłam myślałam że to koniec klifu ale pomyliłam się to był kawałek klifu mogłam spokojnie stanąć.Zobaczyłam Lunę zakrwawioną a nad nią potwora był jak mgła tylko ciemniejszy i straszniejszy był pod kapturem nie wiedziałam co to jest przypominało wilka ale to nie był wilk.To coś rzuciło się na mnie walczyliśmy potwór ugryzł i nie puszczał mojego karku lała się z mojego pyska krew nie miałam już siły walczyć umierałam.
(Luna)
Odknęłam się i zobaczyła jak Shadow leży a nad nią coś sama nie wiem co gryzło jej kark widziałam jak moja koleżanka umierała.
Żucialm się na potwora gryzłam kark.Shadow obudziła się miała mało sił a jednak rzuciła się też na nie go ,potwór zeskoczył ale nie
puszczaliśmy jego ciało musieliśmy go zabić taki mieliśmy plan gryźlisimy coraz mocniej nagle spadliśmy odepchnęło nas od potwora siła wcząsu zabiliśmy potwora tylko że Shadow umierała traciła dużo krwi wzięłam ją pod brzuch i poleciałam dopiero teraz zobaczyłam że się zmnieniłam  zrozumiałam że z kontaktem z krwią zmieniam się ale zaraz potem odmieniłam się..Zaniosłam Shadow do jaskini watahy i opatrzyłam przyrzekliśmy że nie powiemy o tym nikomu.

Nowe piękne tereny watahy

Szliśmy z całą watahą na polowanie. Nagle zaczął padać śnieg. Zdziwieni tym co się stało, całą watah zaczęła być ostrozniejsza.
Nagle czapa lodowa opsunęła się i ukazał nam się widok pięknej rzeki:

























Rzeka wydawała się być cudowna. Wszyscy wpatrywali się w jej kolory
-Czy to może być nasz teren? Zapytał Rido
-Tak, wydaje mi się że nikt tutaj nie zajmuje swojej bazy, więc TAK!
Wszyscy zaczęli się cieszyć.
Poszliśmy dalej. Zobaczylismy stado saren. Wszyscy rzucili sie do ataku.
Nagle spłosone sarny spadły z klifu.:

































My gwałtownie zatrzymalismy się. Tylko szczeniak nie wyrobił i zawisnął trzymając sie korzenia. Mocno szarpnąłem go a on wylądował obok mnie.
Poszliśmy dalej. W ogóle powietrze się zmieniało. Było rzadkie,  pachniało krwią.


























Szliśmy obok tej rzeki. Tam Tur pił wodę. Był wychudzony, ale lepiej takie jedzenie jak żadne. Całą watahą rzuciliśmy sie na zwierzę. Był taki wielki że łatwo go było złapać, ale wystarczająco szybki by wataha miała problem by go złapać. Gdy już udało nam się go powalić, przekoziołkowaliśmy z górki i wylądowaliśmy przed jaskinią.



























Zostawiliśmy nasze stare tereny i jesteśmy teraz tutaj!

piątek, 3 sierpnia 2012

Atrita- Jedyna mądra z watahy Cieni

Po dołączeniu wilków do watahy poszedłem z Ridem na szpiegi do watahy Cienia.
Wtedy od tyłu zaczepiła nas Atrita.
-Co wy tu robicie? -szepnęła
Nie ważne- dołaczam do waszej watahy!
Byliśmy zdziwieni
-Szpieg- powiedzieliśmy razem
-Nie! Mówie prawde! Zobacz!
Wbiegła do stada i ugryzła Roksanę
-Chce być z wami! Nie pasuje do nich!
Wiedziałem że się musze zgodzić. Potem poszliśmy do watahy

O wieele więcej wilków!I O TO CHODZI!

Patrzyłem na całą watahę. Jedni polowali, drudzy rozmawiali a jeszcze innych nie było. Wiało nudą. Ale każdemu sie to podobało. przecież nikt nie zgodziłby się w ogóle bawić. Myślałem o wojnie. Gdy nagle podeszła do mnie Scarlet z Arminem.
-Jesteśmy parą- powiedzieli hurkiem
-Ciesze się. A teraz wont! - Scarlet poszła. Został Armin.
Położył się obok mnie.
- Widze że jesteś wściekły. Co się stało?
- Nic! warknąłem i  zrzuciłem go z klifu (2 metry na dół mało ale jaką wysokość ma mieć jaskinia? )
Upadł.
-Ale po co masz takie nerwy?!- powiedział kulejąc
Wstałem i poszedłem się przejść. Zza krzaków które zasłaniały mi cały widok usłyszałem rozmowy. Wyszedłem i zobaczyłem 7 wilków.
-Co wy tu robicie?- oburzyłem się
- My nic.. Jesteśmy..- powiedziała brązowa wilczyca
Chodzi o to że jesteśmy sami. Wyrzutkami? Tak!
- Ja jestem Estera- powiedziała wilczyca.- To jest Star, tam jest Sauron, Anodera, Shadow, Aliis oraz Rose Mery

-Słyszałam że masz watahę. To prawda Sebastianie?- powiedziała Rose Mery  uwodzicielskim głosem
-Tak? To prawda
-Więc możemy dołączyć?
Zgodziłem się. Każdy szereg jest na potrzebny.
...

(od melodi )

Była noc. Melodia nie umiała spać, więc wstała i poszła na przechadzkę. I nagle usłyszała tak jakby tupanie, następnie wycie i trzask kości. Potem nastała cisza. W powietrzu unosił się zapach krwi. Melodia poszła za tym zapachem i zobaczyła wilka, a raczej wilkosmoka. Podeszła do niego.

-Hej, kim jesteś i jakim prawe wtargnąłeś ma masze terytorium?

-Po pierwsze: jestem SAMICĄ. Po drugie: jestem wilkiem, nie widać? Po trzecie: Mogę chodzić gdzie chce i kiedy chce.

-Po moim trupie. Nie pozwolę Co tu zostać.

-Ach tak?

I w tym momencie zaczęła się walka. Rose Mary była o wiele większa i silniejsza od Melodii i poważnie ją poraniła.

-I co, podskoczysz?

I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawił się Sebastian.

-Co tutaj się dzieje?! Kim jesteś?! I co do jasnej anielki zrobiłaś Melodii?!

-Jezuu...Jestem Rose Mary, stoczyłyśmy walke i ją poraniłam. Rozumiesz? Sama zaczęła.

-Po co tu przyszłaś?

-Szukam watahy.

-Jak chcesz, możesz dołączyć do nas. Ale masz przeprosić Melodię i zanieść ją szamanowi.

-No okk...

Po tygodniu Melodia wyzdrowiała. Ale sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Gdy wszyscy siedzieli przy ognisku i śmiali się, Melodia wstała i powiedziała.

-Odchodzę.

-Ale jak to?!

-Muszę odejść. Wtedy, tego dnia, gdy poznaliśmy Rose, stało się coś jeszcze, o czym wam nie powiedziałam.

-Czyli?!

-Poznałam swojego ojca.

-Co?!

-Właśnie to. Muszę iść z nim. Życzę wszystkim powodzenia. Na razie.

I jak gdyby nigdy nic odeszła.

środa, 1 sierpnia 2012

Nowa wilczyca

Była noc. Spacerowałem po dobrze znanym mi lesie. Nagle usłyszałem wycie niedaleko. Jestem bardzo szybki, więc już minutę później tam byłem. Jakaś nieznana mi wilczyca straszyła dwa bezbronne zające i sarnę. Niech się zabawia, tylko dlaczego na moim terenie? "Myśląc, że jest daleko od innych wilków w tym miejscu, najwyraźniej sie myliła."- pomyślałem. Gdy wyszedłem zza krzaków, chyba mnie zobaczyła. Samica była równie szybka jak ja i w kilka sekund do mnie podbiegła Skoczyła na mnie i oboje uderzyliśmy o twardą ziemię. Była bardzo silna, ale ja nie byłem słaby. Walka była zacięta i po chyba godzinie odskoczyłem by odetchnąć i mocniej zaatakować. Ona chciała zrobić to samo. Wtedy nagle jej twarz przybrała inny wyraz. Uśmiechnęła się lekko i przewróciła oczami. Bez wstydu powiedziała:
- Przepraszam, myślałam, że jesteś moim wrogiem. Pachniesz i z daleka wyglądasz dokładnie tak samo jak wilki Najatru. Mam nadzieję, że nie gryzę zbyt mocno.
Po wypowiedzeniu tych słów szykowała się do odejścia. Jednak postanowiła się dowiedzieć kim jestem:
- A ty to kto? Ja jestem Elle Aimait, dla znajomych Elle.
- Jestem alfą watahy Bloddy Wolves, na imię mi Sebastian.
- Aha...- Elle Aimait chwilę nad czymś myślała, a potem znowu zadała mi pytanie:
- Czy mimo tego ataku,mogę do niej dołączyć?- starała się wyglądać łagodnie.
- Czemu nie?- chciałem mieć w swej watasze silną wilczycę.
Po rozmowie na temat watahy, co Elle będzie tam robiła itp. zaprowadziłem ją na teren główny watahy.
- Znajdź sobie miejsce przenocowania, jutro rano Cię wszystkim przedstawię. Dzisiaj część śpi lub jest na nocnych polowaniach. A dlaczego ty właściwie nie jesteś np. wojowniczką? Nie jesteś w tych sprawach słaba. - powiedziałem.
- To... To mój problem.- powiedziała szybko i odwróciła się.
Elle wiedziała, że nie może być wojowniczką ani nikim w tym typie. Gdyby ktoś wydał jej się wilkiem Najatru,mogłaby go zaatakować, tak jak mnie. Rano przedstawiłem wszystkim Elle Aimait. Wilki szeptały do siebie. Wiedziałem, że to nie przez krew, przecież Rido wyglądał podobnie. A może to przez świeżą bliznę,którą przeze mnie miała na łapie? A może to przez gorąco jej ciała? Gdy walczyłem zdołałem wyczuć,że prawdopodobnie włada nad ogniem. Nic mnie to nie interesowało. Wilczyca chyba wyczekiwała momentu, w którym będzie się mogła od nas oddalić, bo prawie natychmiast skręciła w kierunku lasu, w którym walczyliśmy.

Nevit- mój wróg nr.1

Leżałem cały we krwi. Wstałem i ujrzałem na górze wilka. Poszedłem do niego.
-Co tu robisz?- zapytałem
Był to wilk rosłej budowy, ze szrama na oku
-Ja. Stoje. A ty?
- Patrze się na frajera który osmielił się wejść na teren mojej watahy
-Bo co mi zrobisz? Taki laluś w czarnym kubraczku i szczuplutkich nóżkach?!
Zdenerwowałem się zwołałem watahę. Mina mu zbladła i już nie był taki pewny
-Coś się stało? Mamy mu pokazać gdzie jest jego miejsce?- zapytał Rido
- Nie.. Nie trzeba
- Ok. Idziemy wataho
Poszli zostaliśmy sami.
-To twoja wataha?- zapytał z lekkim strachem
-Tak. Zawsze i wszędzie więc, nie radze z nami walczyć
-Ale super! Chce dołączyć!
Zgodziłem się. A teraz tego żałuje, bo przyjąłem mojego najgorszego wroga!

Zabójstwo



Muzyka- kliknij, słuchaj i czytaj
Tak bardzo denerwuje mnie ta Snow!
Wpadłem z całej siły do jaskini Snow
- Nie będę owijał w bawełne. Nie lubie i tym bardziej Cię nie kocham! Odwal się odemnie!
- JAK TY TAK MOŻESZ! Pożałujesz tego! Zabije Cię- powiedziała i rzuciła na mnie.
Walczyliśmy. Ugryzłem ją w łapę. Ona drapnęła mnie w kark. Walka była krwawa oraz bolesna. Sturlaliśmy się do skarpy w lesie.


------



 Była już zmęczona i nie miała siły na walke. Wykorzystałem to i ugryzłem ją w gardło. Tchawica wydała charakterystyczny trzask przy przedziurawieniu jej. Krew się polała. Zaczęła sie krztusić własną krwią. Kaszlała a krew się lała.


Zmarła

Jednak miłość... cz.2 Ale nie do Snow..

Nie wiedziałem co mam powiedzieć Snow. Nie kochałem jej ale ją bardzo lubiłem...
To będzie trudniejsze niż myślałem. Nie wiem co  robić. Ale zakochałem się w Aszayi... Boże co ja mam zrobić? Ja  powiem Snow że jej nie kocham ale kocham Aszaye to wpadnie w szał. A ja nie chce się spotkac z Krwawą Mery i mieć wydrapane oczy! Nie wiem co mam zrobić.
Rido mówi że bym powiedział jej to prosto z mostu, a ja na to to sam powiedz. Zamilkł...
Jestem w półapce -,-