Była noc. Spacerowałem po dobrze znanym mi lesie. Nagle usłyszałem wycie
niedaleko. Jestem bardzo szybki, więc już minutę później tam byłem.
Jakaś nieznana mi wilczyca straszyła dwa bezbronne zające i sarnę. Niech
się zabawia, tylko dlaczego na moim terenie? "Myśląc, że jest daleko od
innych wilków w tym miejscu, najwyraźniej sie myliła."- pomyślałem. Gdy
wyszedłem zza krzaków, chyba mnie zobaczyła. Samica była równie szybka
jak ja i w kilka sekund do mnie podbiegła Skoczyła na mnie i oboje
uderzyliśmy o twardą ziemię. Była bardzo silna, ale ja nie byłem słaby.
Walka była zacięta i po chyba godzinie odskoczyłem by odetchnąć i
mocniej zaatakować. Ona chciała zrobić to samo. Wtedy nagle jej twarz
przybrała inny wyraz. Uśmiechnęła się lekko i przewróciła oczami. Bez
wstydu powiedziała:
- Przepraszam, myślałam, że jesteś moim wrogiem. Pachniesz i z daleka
wyglądasz dokładnie tak samo jak wilki Najatru. Mam nadzieję, że nie
gryzę zbyt mocno.
Po wypowiedzeniu tych słów szykowała się do odejścia. Jednak postanowiła się dowiedzieć kim jestem:
- A ty to kto? Ja jestem Elle Aimait, dla znajomych Elle.
- Jestem alfą watahy Bloddy Wolves, na imię mi Sebastian.
- Aha...- Elle Aimait chwilę nad czymś myślała, a potem znowu zadała mi pytanie:
- Czy mimo tego ataku,mogę do niej dołączyć?- starała się wyglądać łagodnie.
- Czemu nie?- chciałem mieć w swej watasze silną wilczycę.
Po rozmowie na temat watahy, co Elle będzie tam robiła itp. zaprowadziłem ją na teren główny watahy.
- Znajdź sobie miejsce przenocowania, jutro rano Cię wszystkim
przedstawię. Dzisiaj część śpi lub jest na nocnych polowaniach. A
dlaczego ty właściwie nie jesteś np. wojowniczką? Nie jesteś w tych
sprawach słaba. - powiedziałem.
- To... To mój problem.- powiedziała szybko i odwróciła się.
Elle wiedziała, że nie może być wojowniczką ani nikim w tym typie. Gdyby
ktoś wydał jej się wilkiem Najatru,mogłaby go zaatakować, tak jak mnie.
Rano przedstawiłem wszystkim Elle Aimait. Wilki szeptały do siebie.
Wiedziałem, że to nie przez krew, przecież Rido wyglądał podobnie. A
może to przez świeżą bliznę,którą przeze mnie miała na łapie? A może to
przez gorąco jej ciała? Gdy walczyłem zdołałem wyczuć,że prawdopodobnie
włada nad ogniem. Nic mnie to nie interesowało. Wilczyca chyba
wyczekiwała momentu, w którym będzie się mogła od nas oddalić, bo prawie
natychmiast skręciła w kierunku lasu, w którym walczyliśmy.