niedziela, 5 sierpnia 2012

Nowe piękne tereny watahy

Szliśmy z całą watahą na polowanie. Nagle zaczął padać śnieg. Zdziwieni tym co się stało, całą watah zaczęła być ostrozniejsza.
Nagle czapa lodowa opsunęła się i ukazał nam się widok pięknej rzeki:

























Rzeka wydawała się być cudowna. Wszyscy wpatrywali się w jej kolory
-Czy to może być nasz teren? Zapytał Rido
-Tak, wydaje mi się że nikt tutaj nie zajmuje swojej bazy, więc TAK!
Wszyscy zaczęli się cieszyć.
Poszliśmy dalej. Zobaczylismy stado saren. Wszyscy rzucili sie do ataku.
Nagle spłosone sarny spadły z klifu.:

































My gwałtownie zatrzymalismy się. Tylko szczeniak nie wyrobił i zawisnął trzymając sie korzenia. Mocno szarpnąłem go a on wylądował obok mnie.
Poszliśmy dalej. W ogóle powietrze się zmieniało. Było rzadkie,  pachniało krwią.


























Szliśmy obok tej rzeki. Tam Tur pił wodę. Był wychudzony, ale lepiej takie jedzenie jak żadne. Całą watahą rzuciliśmy sie na zwierzę. Był taki wielki że łatwo go było złapać, ale wystarczająco szybki by wataha miała problem by go złapać. Gdy już udało nam się go powalić, przekoziołkowaliśmy z górki i wylądowaliśmy przed jaskinią.



























Zostawiliśmy nasze stare tereny i jesteśmy teraz tutaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz