poniedziałek, 30 lipca 2012

Chyba miłość... cz.1

Wataha w ten upalny dzień zajmowała się sobą. Rido przejął opieke watahą, pod czas gdy ja, poszedłem się przejść. Nagle usłyszałem kroki za sobą. Zobaczyłem że to... Snow
-Co tutaj robisz
-Ja, szłam za Twoim zapachem. Chciałam Ci coś powiedzieć.
-No mów- usiadłem a Snow obok mnie
-Wiesz pewnie że jestem niewidoma. Tak?
-Tak- przerwałem jej
-Chodzi o to że Bren już nie ma. Nie wiem jak Ci to powiedzieć bo ty ją pewnie nadal kochasz. Jak bym ci to powiedziała przed Bren odrzuciłbyś mnie.. Ja po prostu żywię do Ciebie uczucie jakie nazywa się Miłością.
Te słowa mnie wmurowały. To.. Byłe piękne słowa. Ale ja chyba nie byłem jeszcze gotowy na związek. To była taka pustka w sercu, ale jeszcze się nie zagoiła.
- Wiesz.. na razie nie wiem...
-Aha..- powiedziała Snow.
Po jej wyrazie twarzy widziałem że była smutna. Wróciła się i schodziła powoli ze skalnych schodów.

---- Godzinę później---

Czułem lekki wyrzut że jej tak powiedziałem. Ale czy miałem się zgodzić na miłość jakiej jeszcze nie chciałem? Jednak....

sobota, 28 lipca 2012

Denejra i jej agresywny atak

<Muzyka>
Był chłodny dzień. Zbierało sie na burze. Leżałem na skarpie patrząc na chmurę przesłaniającą cały las w oddali. Gdy usłyszałem za sobą szyderczy śmiech.
-Witaj! -Powiedział złowrogo wilk
-Kim jesteś?!- warknąłem unosząc się na swoich szczupłych łapach
-Eeee... Przeceniłam się! Myślałam że jesteś niższy ode mnie .
Popatrzyłem na nią z zaciekawieniem. Ona wyszczerzyła zęby i zbliżyła się do mnie ze szyderczym uśmiechem. Była bardzo blisko. Co ja miałem zrobić? Byłam w pułapce. 30 metrów w dół. A poniżej kanion. Rzuciła się na mnie. Razem spadaliśmy walcząc zaciekle. Obijaliśmy się o skały aż w końcu dosięgnęła mojego gardła i ugryzła mnie.  Krew polała się a ja starałem się zatamować krew z gardła.


                                           ------                 -----                     ----

Wilczyca zaczęła się śmiać aż wkońcu uderzyła się o skałe wystającą ze ściany klifu  głową. Próbowałem wziąść oddech ale nie mogłem nic zrobić. Ona leciała bezwładnie... Ja próbowałem coś zrobić. Lecieliśmy tak długo i już byliśmy obok skał. Modliłem się tylko bym trafił w lukę pomiędzy ostrymi skałami, a z nią niech się dzieje co chce.

                               -----                      ----                       -----

Usłyszałem ten skrzeczący dźwięk.
To był Gryf.
Zwierze stało na klifie i szybko zleciało w moją stronę. Złapał nas za ogony i wstawił na swój grzbiet. Poleciał na górę.odstawił nas i poleciał. Wstałem ale musiałem iść na 3 łapach... Ból był okrpony.
-Przepraszam- powiedziałą wilczyca. Mam takie napady. Moge przyłączyć się do watahy?
-Jasne że tak *uśmiech*


Poszliśmy do watahy.
Powiedziałą nieco o sobie.
I tak dołączyła Denejra

Ciągle dochądzą nowe wilki!

Było upalne południe. Niebo było bez chmurne. Większość watahy rozmawiała w kółku. Inne odpoczywały w cieniu drzew. Brakowało tylko jednej wilczycy – Suzann. Postanowiłem poleżeć jeszcze trochę, poczekać aż sama wróci. I rzeczywiście po kilku minutach wyszła zza krzaka. Za nią szły 2 wilki. Jeden czarno-szary drugi szary z ... rogami? Wstałem, reszta watahy także. Podszedł do mnie Rido.
-Zrób coś... – Powiedział szeptem.
Podszedłem do Suzy.
-Kim są te wilki Sue? – Spytałem.
-To jest Armin – powiedziała i wskazała łapą czarno-szarego wilka –A to Ree.
-Jestem Shadow, alfa tej watahy. Może dołączycie?
-Jasne! – Odrzekł szybko Armin.
-Dobra... – Odpowiedział Ree o wiele mniej entuzjastycznie niż Armin.
Suzy przedstawiła nowych reszcie. Z powrotem ułożyłem się pod drzewem. Po kilkunastu minutach pomyślałem, że się przejdę. Wstałem. Byłem już w pobliżu pewnej zacienionej polany gdy usłyszałem głosy. Poznałem, że to dwie wilczyce. Skryłem się za krzakiem.
-Sądzę, że powinnyśmy pójść wzdłuż rzeki. Na pewno spotkamy jakieś wilki. – Powiedziała kremowo-biała wilczyca.
-I dlatego sądzę, że to nie jest dobry pomysł! Co zrobimy jeśli będą wrogo nastawione?! – Powiedziała z naciskiem czarna.
Wyszedłem zza krzaka. Spojrzały na mnie. Czarna podeszła i zaczęła warczeć.
-Kim jesteś? – Powiedziała przez zęby.
-Shadow, alfa watahy Bloody Wolves.
-To świetnie! Mogę dołączyć? A tak w ogóle jestem Aurelia. – Powiedziała biało-kremowa wilczyca.
-Dobrze. A Ty? – Powiedziałem do czarnej.
-Ja jestem Danejra.
-No a chcesz dołączyć? – Spytałem.
-No dobra... – Powiedziała po chwili namysłu.
Zaprowadziłem je i przedstawiłem watasze. Resztę dnia ustalałem z nowymi jakie stanowiska zajmą.

wtorek, 24 lipca 2012

Wataha się powiekszyła!

(Za napisanie opowiadania dziękuję graczowi Asher09/Lyka)
Był mglisty poranek. Łowcy upolowali 7 saren i 4 zające. Wszystko zjedliśmy ze smakiem. Niemal cała wataha poszła nad rzekę, ja także. W drodze zauważyłem sokoła. Zaczął krążyć nade mną. Zatrzymałem się i spojrzałem za siebie. Po chwili zza krzaków wyskoczył wyglądający na młodego wilk.
-Cześć, jestem Daneld a to mój przyjaciel Onyx. – Powiedział.
-Ja jestem Shadow, alfa watahy ‘’Bloody Wolves”.
-Mogę dołączyć?
-No nie wiem, nie wyglądasz na krwawego wilka...
-Prooszęę! – Zaczął błagać.
-Dobra, dobra tylko bądź już cicho...
Przedstawiłem go reszcie po czym usiadłem trochę z dala od watahy. Usłyszałem krzyk.
-Co znowu do licha ... – Powiedziałem do siebie i wstałem.
Krzyk dobiegał z lasu. Szybko tam pobiegłem. Zobaczyłem tam białą wilczycę, którą atakował czarno – zielony wilk. Bez zastanowienia skoczyłem na napastnika. Nie minęło wiele czasu zanim wilk się poddał.
-Kim jesteś? – Spytałem.
-Jestem Andarum...
-Shadow. Mam watahę ‘’Bloody wolves’’ może chcesz dołączyć?
-Krwawe wilki... jasne. – Powiedział po chwili namysłu.
Podeszłem do wilczycy.
-Nic Ci nie jest? – Zapytałem.
-Nie... A tak w ogóle jestem Lyka.
-Ja jestem Shadow alfa watahy Krwawych Wilków. Może dołączysz?
-Dobrze.
Zaprowadziłem obojga nad rzekę i przedstawiłem watasze. Widać, że Lyka próbowała unikać Andarum a on jej. Resztę dnia spędziłem na rozmowach z nowymi członkami watahy.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Konkurs!

Droga Wataho!
Zorganizowałam konkurs!
Więcej w zakładce konkursy!

Odejście Bren i nowa wilczyca

Dzisiaj dzień był słoneczny. Leżałem w cieniu gdy przybiegł do mnie Rido. Był zdyszany. Usiadł obok mnie
-Czy coś się stało?- zapytałem
-Tak! *wziął oddech* Nie ma Bren!
-Co?- podniosłem się
Razem z Ridem poszliśmy na poszukiwania. Długo nam to zajęło, aż w końcu podeszliśmy do miejsca gdzie byli ludzie.
-Myślisz że Bren tu jest?- zapytałem
-Tak.
Podeszliśmy cicho i wtedy zobaczyłem coś, co okropnie mnie zraniło. Bren leżała martwa na stole ludzi.
Nic nie mówiłem. Ale wtedy zmieniłam się.
- SsshhhadooWwww? Cco ci jest?- zapytał Rido
Rzeczywiście zmieniłem się.
   Wyglądałem tak:

Wróciłem się zgrabnie do watahy. Rido powlekł się za mną. Weszliśmy na tereny watahy i wtedy usłyszałem tylko komentarze:
-Shadow? To ty?!( Melodia)
-Shadow, zmieniłeś się czuje to! (Snow)
-Uu! Wypiękniałeś! ( Animal)
itp.
Poszedłem na samotny spacer.
Wtedy zobaczyłem wilczyce.
-Jak Ci na imię?- zapytałem
-Suzan, a ty jesteś pewnie Shadow z watahy Bloody Wolves prawda?
Zapytałęm z kąt ona to wie. Ale ona się tylko uśmiechnęła.
-Mogę dołączyć do watahy?
-Jasne że tak- powiedziałem
I tak Suzan doszła do watahy.