Była
noc. Melodia nie umiała spać, więc wstała i poszła na przechadzkę. I
nagle usłyszała tak jakby tupanie, następnie wycie i trzask kości. Potem
nastała cisza. W powietrzu unosił się zapach krwi. Melodia poszła za
tym zapachem i zobaczyła wilka, a raczej wilkosmoka. Podeszła do niego.
-Hej, kim jesteś i jakim prawe wtargnąłeś ma masze terytorium?
-Po pierwsze: jestem SAMICĄ. Po drugie: jestem wilkiem, nie widać? Po trzecie: Mogę chodzić gdzie chce i kiedy chce.
-Po moim trupie. Nie pozwolę Co tu zostać.
-Ach tak?
I w tym momencie zaczęła się walka. Rose Mary była o wiele większa i silniejsza od Melodii i poważnie ją poraniła.
-I co, podskoczysz?
I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawił się Sebastian.
-Co tutaj się dzieje?! Kim jesteś?! I co do jasnej anielki zrobiłaś Melodii?!
-Jezuu...Jestem Rose Mary, stoczyłyśmy walke i ją poraniłam. Rozumiesz? Sama zaczęła.
-Po co tu przyszłaś?
-Szukam watahy.
-Jak chcesz, możesz dołączyć do nas. Ale masz przeprosić Melodię i zanieść ją szamanowi.
-No okk...
Po tygodniu Melodia wyzdrowiała. Ale sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Gdy wszyscy siedzieli przy ognisku i śmiali się, Melodia wstała i powiedziała.
-Odchodzę.
-Ale jak to?!
-Muszę odejść. Wtedy, tego dnia, gdy poznaliśmy Rose, stało się coś jeszcze, o czym wam nie powiedziałam.
-Czyli?!
-Poznałam swojego ojca.
-Co?!
-Właśnie to. Muszę iść z nim. Życzę wszystkim powodzenia. Na razie.
I jak gdyby nigdy nic odeszła.
-Hej, kim jesteś i jakim prawe wtargnąłeś ma masze terytorium?
-Po pierwsze: jestem SAMICĄ. Po drugie: jestem wilkiem, nie widać? Po trzecie: Mogę chodzić gdzie chce i kiedy chce.
-Po moim trupie. Nie pozwolę Co tu zostać.
-Ach tak?
I w tym momencie zaczęła się walka. Rose Mary była o wiele większa i silniejsza od Melodii i poważnie ją poraniła.
-I co, podskoczysz?
I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawił się Sebastian.
-Co tutaj się dzieje?! Kim jesteś?! I co do jasnej anielki zrobiłaś Melodii?!
-Jezuu...Jestem Rose Mary, stoczyłyśmy walke i ją poraniłam. Rozumiesz? Sama zaczęła.
-Po co tu przyszłaś?
-Szukam watahy.
-Jak chcesz, możesz dołączyć do nas. Ale masz przeprosić Melodię i zanieść ją szamanowi.
-No okk...
Po tygodniu Melodia wyzdrowiała. Ale sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Gdy wszyscy siedzieli przy ognisku i śmiali się, Melodia wstała i powiedziała.
-Odchodzę.
-Ale jak to?!
-Muszę odejść. Wtedy, tego dnia, gdy poznaliśmy Rose, stało się coś jeszcze, o czym wam nie powiedziałam.
-Czyli?!
-Poznałam swojego ojca.
-Co?!
-Właśnie to. Muszę iść z nim. Życzę wszystkim powodzenia. Na razie.
I jak gdyby nigdy nic odeszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz