piątek, 3 sierpnia 2012

(od melodi )

Była noc. Melodia nie umiała spać, więc wstała i poszła na przechadzkę. I nagle usłyszała tak jakby tupanie, następnie wycie i trzask kości. Potem nastała cisza. W powietrzu unosił się zapach krwi. Melodia poszła za tym zapachem i zobaczyła wilka, a raczej wilkosmoka. Podeszła do niego.

-Hej, kim jesteś i jakim prawe wtargnąłeś ma masze terytorium?

-Po pierwsze: jestem SAMICĄ. Po drugie: jestem wilkiem, nie widać? Po trzecie: Mogę chodzić gdzie chce i kiedy chce.

-Po moim trupie. Nie pozwolę Co tu zostać.

-Ach tak?

I w tym momencie zaczęła się walka. Rose Mary była o wiele większa i silniejsza od Melodii i poważnie ją poraniła.

-I co, podskoczysz?

I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawił się Sebastian.

-Co tutaj się dzieje?! Kim jesteś?! I co do jasnej anielki zrobiłaś Melodii?!

-Jezuu...Jestem Rose Mary, stoczyłyśmy walke i ją poraniłam. Rozumiesz? Sama zaczęła.

-Po co tu przyszłaś?

-Szukam watahy.

-Jak chcesz, możesz dołączyć do nas. Ale masz przeprosić Melodię i zanieść ją szamanowi.

-No okk...

Po tygodniu Melodia wyzdrowiała. Ale sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Gdy wszyscy siedzieli przy ognisku i śmiali się, Melodia wstała i powiedziała.

-Odchodzę.

-Ale jak to?!

-Muszę odejść. Wtedy, tego dnia, gdy poznaliśmy Rose, stało się coś jeszcze, o czym wam nie powiedziałam.

-Czyli?!

-Poznałam swojego ojca.

-Co?!

-Właśnie to. Muszę iść z nim. Życzę wszystkim powodzenia. Na razie.

I jak gdyby nigdy nic odeszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz