Dzisiaj dzień był słoneczny. Leżałem w cieniu gdy przybiegł do mnie Rido. Był zdyszany. Usiadł obok mnie
-Czy coś się stało?- zapytałem
-Tak! *wziął oddech* Nie ma Bren!
-Co?- podniosłem się
Razem z Ridem poszliśmy na poszukiwania. Długo nam to zajęło, aż w końcu podeszliśmy do miejsca gdzie byli ludzie.
-Myślisz że Bren tu jest?- zapytałem
-Tak.
Podeszliśmy cicho i wtedy zobaczyłem coś, co okropnie mnie zraniło. Bren leżała martwa na stole ludzi.
Nic nie mówiłem. Ale wtedy zmieniłam się.
- SsshhhadooWwww? Cco ci jest?- zapytał Rido
Rzeczywiście zmieniłem się.
Wyglądałem tak:
Wróciłem się zgrabnie do watahy. Rido powlekł się za mną. Weszliśmy na tereny watahy i wtedy usłyszałem tylko komentarze:
-Shadow? To ty?!( Melodia)
-Shadow, zmieniłeś się czuje to! (Snow)
-Uu! Wypiękniałeś! ( Animal)
itp.
Poszedłem na samotny spacer.
Wtedy zobaczyłem wilczyce.
-Jak Ci na imię?- zapytałem
-Suzan, a ty jesteś pewnie Shadow z watahy Bloody Wolves prawda?
Zapytałęm z kąt ona to wie. Ale ona się tylko uśmiechnęła.
-Mogę dołączyć do watahy?
-Jasne że tak- powiedziałem
I tak Suzan doszła do watahy.
-Czy coś się stało?- zapytałem
-Tak! *wziął oddech* Nie ma Bren!
-Co?- podniosłem się
Razem z Ridem poszliśmy na poszukiwania. Długo nam to zajęło, aż w końcu podeszliśmy do miejsca gdzie byli ludzie.
-Myślisz że Bren tu jest?- zapytałem
-Tak.
Podeszliśmy cicho i wtedy zobaczyłem coś, co okropnie mnie zraniło. Bren leżała martwa na stole ludzi.
Nic nie mówiłem. Ale wtedy zmieniłam się.
- SsshhhadooWwww? Cco ci jest?- zapytał Rido
Rzeczywiście zmieniłem się.
Wyglądałem tak:
Wróciłem się zgrabnie do watahy. Rido powlekł się za mną. Weszliśmy na tereny watahy i wtedy usłyszałem tylko komentarze:
-Shadow? To ty?!( Melodia)
-Shadow, zmieniłeś się czuje to! (Snow)
-Uu! Wypiękniałeś! ( Animal)
itp.
Poszedłem na samotny spacer.
Wtedy zobaczyłem wilczyce.
-Jak Ci na imię?- zapytałem
-Suzan, a ty jesteś pewnie Shadow z watahy Bloody Wolves prawda?
Zapytałęm z kąt ona to wie. Ale ona się tylko uśmiechnęła.
-Mogę dołączyć do watahy?
-Jasne że tak- powiedziałem
I tak Suzan doszła do watahy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz